Social Media

Kim jesteśmy?

Fundacja Ratuj Adoptuj Pomagaj składa się z dwóch osób:
Marii i Pawła. Zaczynaliśmy jako wolontariusze w jednym ze schronisk w woj. mazowieckim.

Fundacja otrzymała KRS w październiku 2020r.
Fundacja jest pochodną grupy, która powstała z myślą o Pestce, ze schroniska w Chrcynnie, które na początku października 2019r. suczka opuściła z nami z podejrzeniem raka śledziony.

Dla kogo najbardziej tracimy głowy?
Otóż - psiaków do socjalizacji, nieadopcyjnych, chorych, niechcianych na tyle, na ile finanse nam na to pozwalają.

 Łapka
Pod nasza opieka marzec 2021r. - styczeń 2022r.
 Łapka spędziła w schronisku w Ostrowi Mazowieckiej 6 lat. Co oznacza, że trafiła do niego mając 2 lata.
Brak części łapki na pewno nie pomagał jej w schronisku.

 Olbrzymi lęk przed człowiekiem, paraliż przy próbie zabrania ją na spacer (bez względu na to czy na smycz czy wynoszona na rękach); brana na ręce posiusiała się i wypróżniła jelita, duża potrzeba zaznaczenia swojego terenu - i przez pierwsze miesiące"zyganie", gdy któryś się psiak zbliżał do jej miejsca spania.

 Gdy podjęła decyzję że wejdzie do domku, ustawiła wszystkich, ale prawda była taka, że bała się do końca Demolki (alfy stada), a za to z Barym, na którego zygała, podążała do końca. Uwielbiająca mizianie się z psiakiem Bąblem.

 Pokochana przez Matkę i córkę a nawet ich kotkę, o co nie ukrywam najbardziej się martwiłam. I muszę przyznać że przegrałam zakład. Wg mnie czas potrzebny, by dziewczyny koło siebie leżały, to 6 miesięcy ... wystarczył im niepełny miesiąc

 Karbon, Karbonik

Pod naszą opieką listopad 2020r. - styczeń 2021r

 Karbon, Karbonik nasze nieśmiałe maleństwo rośnie, jak na drożdżach Każdego dnia uczy się co raz większej pewności siebie, ma psich i ludzkich przyjaciół, małymi kroczkami zdobywa Świat 

 Dla tych co nie śledzą nas na Facebook'u - cała rodzinka trafiła do nas pod koniec listopada 2020r.
Ogłoszenie adopcyjne jego braci, zostało wypatrzone przez dobrą duszyczkę na OLX - zdjęcie przedstawiało szczeniaczki z pękatymi brzuszkami i wystającymi kośćmi, szczeniaki karmione kośćmi i chlebem .... . Inne cudne kobiety przywiozły całą rodzinkę, w tym maleńkiego Karbonka, który był BARDZO nieśmiały i zdystansowany do człowieka.
 To jego Rodzinę nie przeraziło, gdy byli w odwiedzinach u właścicielki hoteliku, zakochali się od pierwszego wejrzenia. 
 W drugiej połowie stycznia 2021r. zawieźliśmy go do jego domku. Pierwsze chwile, z przerażenia obszczekał i kotka i niemowlaka. Ludzka rodzina, dzięki wspieraniu go, otworzyła i nadal otwiera.

 Trini obecnie Luis
Pod nasza opieka listopad 2020r. - koniec grudnia 2021r.
 Trini otrzymał imię, które mogło by sugerować, że jest dziewczynką, ale to prawdziwy chłopak :)

 Dupeczka mu z radości ciągle chodziła, i wychodzące kosteczki nie stanowiły dla niego problemu. 

Mimo że chował się z bratem Karbonem pod krzesłem, to jednak jako pierwszy z tej dwójki, przychodził rozradować buziaczki.

 Rozbroił swoją Mamusię od pierwszego wejrzenia. To była miłość od pierwszego wejrzenia. I nawet nie straszne była jego choroba lokomocyjna (którą dostał tylko w dniu adopcji ze stresu).

 W domu ma braci 2nożnych i 2kę czteronożnego rodzeństwa w postaci kotków. Czasami je pogoni, czasami dostanie od nich w łepek.

Szuka ciągle przyjaciół na spacerze, ale jeszcze ich nie znalazł. Ostatnio za to sąsiad pogryzł go w jajeczka; chłopak dochodzi obecnie do siebie.

 Biszkopt, Biszkopcik

Pod naszą opieką listopad 2020r. - koniec stycznia 2021r

 Biszkopcik, zwany przez swoją Rodzinkę także Chrupciem, Ciasteczkiem.

Największy z trójki braci, który wraz z matka zawitały pod nasze skrzydła w zeszłym roku.
 Kosteczki na wierzchu, brzuszki pękate, ale Biszkopcik od początku był bardzo pogodny i leniwy tak, leniwy.
Głaski, głaski, rozbójnictwo, podgryzanie matki, braci, w lep od kotka i wracam na swoje poslanie 
 Odnalazł swoje szczęście z psiakulcem Felciem i kotkami. Ludzkie rodzeństwo tez jest. 
A Rodzice kochają najmłodszego synusia, który „łobuzuje, a my niestety dajemy się zbajerować”, „jest najlepszym szczeniaczkiem na świecie”, nawet gdy dostaje reprymendę za ganianie kotków, rozbraja na łopatki Rodziców .

 Melcia obecnie Leo
Pod nasza opieka listopad 2020-styczeń 2021r.
 Mało by brakowało, a by nie trafiła do nas. Miały przyjechać tylko jej szczeniaki (które były ogłaszane przez gospodarstwo na OLX). Na szczescie dziewczyny, które odbierały szczeniaki (przypominam ze nie była to interwencja), zaproponowały że mogą zabrać i ją. „Właściciele” się zgodzili, dodając że to i tak nie ich pies i nawet nie ma imienia ...
 Tak jak dzieciaczki miała wystające kosteczki. I sama była dzieciakiem. Nadal tym dzieciakiem jest. Może mieć z 2 lata.
Trafiła do super domu z Tata i 2noznym bratem.
Łatwo nie było bo mała musiała nabrać ogłady (skakała po wszystkich i wszystkim z radości), jednocześnie zgiełk samochodów przerażał. Nadal boi się centrum Warszawy, ale za to Karol daje jej masę spacerów, pracuje z nią i .... i wyleguje się z nią w łóżku.

Gdy Leo ma dość bycia gwiazda spotkań w pracy idzie do swojego łóżeczka.
Mega się cieszę z połączenia tych serduszek. Karola poznaliśmy na wolontariacie w schronisku w Chrcynnie, wiec wiedzieliśmy że nie straszny będzie dla niego wyrośnięty „szczeniak".

 Ares, Aresik

Pod naszą opieką 23.12.2020r. - 10.04.2021r.
 Trafił pod nasze skrzydła dzień przed Gwiazdkę, i wydawałoby się że to przecież żaden problem, ale z racji tego że chłopak przyjechał z kłopotami żołądkowymi, pierwsze 4 dni spędził w Klinice na badaniach. 
 W hoteliku znudzony pozostawiony sam sobie: płacz, kipisz; ale już na spacerze, biegając wśród pól i kurek, najszczęśliwszy na Świecie.
 Paweł dojeżdżał do hoteliku by zapewnić mu dodatkowe długie spacery oraz na czyszczenie uszu - czego Aresik nie znosił
Z Pawłem mieli zabawę rozpinania rzepów od kurtki (chłopaki :))
 Telefonów mnóstwo i do kojca i do małych dzieci. Do dzieci nie chciałam wyadoptiwać psiaka, nie znając jego przeszłości. Pani Iwona (jeszcze wtedy dla nas Pani) nie odpuściła - powiedziała jasno będziemy tak długo przyjeżdżać aż uznamy że nie mamy wątpliwości co do zachowania pies - dzieci ale i też dzieci - pies.
 Wyjechał aż do Tych, a raczej Rodzinka przyjechała go poznać aż pod Warszawę 
Pokazał się z najlepszej strony czyli zademonstrował, jak potrafi się kąpać w wiaderku kurek 
Już pierwszego dnia wkroczył do domu, jak by zawsze w nim mieszkał. Jedynie nie bardzo rozumiał schodów, ale za Iwoną już drugiego dnia wszedł, tylko zejść musiał na rączkach u Mariusza.
 Przytulas jakich mało. Ma tylko kłopot czasem by wybrać ... kogo bardziej kocha. Chociaż na razie wygrywa Iwona.
Miłośnik spania, szaleństw, pieszczot, JEDZENIA, i kąpania w każdym nawet małym wiaderku

Buforek zwany Bufciem

W schronisku mieszkał 4 lata.
Pod naszą opieką 7 miesięcy. Adoptowany w lutym 2021r.
Umarł we wrześniu 2021r.
Bufcio od pierwszego dnia, poza schroniskiem, ciągle latał po lek. wet. na szczęście Ciotka Renatka, u której zamieszkał w Krakowie, dzielnie biegała po całym Krakowie.
To że Bufcio był ślepy na jedno oczko, na drugie widział co raz mniej okazało się najmniejszym problemem....
Ataki padaczki (za nim doszliśmy do tego że to padaczka przebadaliśmy go na wszystkie sposoby), całe ciałko w śrucie, zaczęły dokuczać mu silne bóle łapek.
Zanim trafił do stałego domku rozpoczęliśmy zabiegi, które miały wspomóc jego przednią łapkę m.in. ostrzykiwanie komórkami macierzystymi, jako że to niewiele pomogło, już w domu stałym rozpoczęto rehabilitację - masaże ale i też basen.
 Ból łapki był nie do zniesienia. Jako że wet. ukierunkowani na pracę ortopedyczną nie pomogli w Polsce i skupiali się na jego jednej łapce bez spojrzenia holistycznego, pojechaliśmy z Justyną (Mamą Bufcia) do Czech.
Szybko sprowadzono nas na ziemię.
 Bufcio zmarł wiedząc że jest kochany, a my wiedząc, że przewaga dni gorszych od dobrych nie jest życiem dla nikogo.

 Apacz, pod naszą opieką kwiecień 2020r. - maj 2020r.

 Został wyadoptowany w styczniu ze schroniska w Chrcynnie. Po jednym dniu "uciekł" z adopcji. W ucieczkę wątpiliśmy szczególnie że po 3 miesiącach! Paweł z Mileną (para wolontariusza z Chrcynna, którzy obecnie prowadzą hotelik, w którym mieszka 3ka naszych podopiecznych) znaleźli go w tej samej miejscowości, niedaleko domu, gdzie zamieszkał w styczniu 2020r.
 Z żebrami na wierzchu, z kleszczami, strupami, z depresją, powłócząc tylnymi nogami został zaopiekowany.
Telefonów w kwestii jego adopcji, w pewnym momencie, tysiące. Nawet, gdy już go zawoziliśmy telefony się urywały.
 Apacz ma cudowną Rodzinę, która go bardzo kocha. Ma rodzeństwo ludzkie i kocią siostrę, która go naśladuje. 
 Ostatnio chorował na gronkowca. Strach nam się mocno udzielił. Po badaniach, lekach, i znowu badaniach, lekach wraca do pełni zdrowia.
 Hermes, Hermesik, pod naszą opieką styczeń 2020r. - marzec 2020r.
 Hermes przyjechał do schroniska w marcu 2019 roku i początkowo był przerażony tym, gdzie się znalazł. A my nim - przyjechał z opinią zabójcy innych zwierząt. 
Mijały miesiące, chłopak się otworzył, zakumplował z dziewczyną w boksie, zaczął wychodzić na spacery i okazał mega cudownym i radosnym przytulaskiem.
Podjęliśmy decyzję by zapewnić Hermesowi warunki poprawy zdrowia w hoteliku… po tym jak nagle bardzo mocno schudł w schronisku. To był nasz drugi, po Pestuni, a byliśmy tylko wolontariuszami w schronisku
Były pełne badania, był domowy świat w Hotelu dla Psów "u Teosia", a po dwóch miesiącach Hermesa pokochał Dom Stały.
Zamieszkał z Mamą i Siostrą (obecnie RIP) ciepłe dni spędza biegając wśród jabłoni, gdy robi się zimno jest mieszkańcem Warszawy.
Jest bardzo delikatny. Obcym ludziom nie ufa, ale przy swojej Mamie jest najwierniejszym przyjacielem